Spotkanie 11 kolejki pomiędzy Pogonią Świebodzin a MKS Kluczbork rozpoczęło się dla gospodarzy fatalnie i tak też się skończyło, choć w kilku okresach gry Pogoń radziła sobie całkiem przyzwoicie. Ale w piłce liczy się rezultat końcowy, a ten był korzystny dla gości, którzy zasłużenie wygrali 1:2.
Pierwszą bramkę Pogoń straciła zanim nieliczni kibice zdążyli się dobrze usadowić na swoich krzesełkach. W czwartej minucie, po zagraniu ręką Łukasza Kołodyńskiego w polu karnym, prowadzący zawody Grzegorz Nawodziński nie miał innego wyjścia i odgwizdał „jedenastkę”. Mocny strzał świetnie obronił Arkadiusz Fleszar ale przy dobitce Wojciecha Hobera był bez szans. Może takowe by miał, gdyby do wybitej przez świebodzińskiego bramkarza piłki pokwapił się chociaż jeden z naszych piłkarzy – w takim przypadku pretensje Fleszara do swoich zawodników były usprawiedliwione. Ta bramka ustawiła cały mecz – to Pogoń musiała gonić wynik, a goście mogli spokojnie grać swoje. W 8 minucie ładnie z prawej strony strzelał Artur Nowaczyk, jednak wynik nie uległ zmianie. Przez następnych kilkanaście minut inicjatywę mieli zawodnicy z Opolszczyzny – to oni konstruowali ataki, dłużej utrzymywali się przy piłce i gdyby nie to, że nie potrafili wykorzystać stworzonych przez siebie okazji, już po kwadransie mogli prowadzić wyżej. W 18 minucie do bezpańskiej piłki wystartował Tomasz Jaworski – niestety uprzedził go bramkarz gości Grzegorz Świtała. Cztery minuty później Jaworski oddał mocny strzał na bramkę rywala, jednak Świtała znów był górą i odbił piłkę przed siebie. Dopadł do niej Kołodyński i strzelił z bliska, ale bramkarz jakimś cudem obronił. Chyba byłoby lepiej, gdyby „Kołek” zdecydował się na strzał w długi róg. Przez następnych kilka minut Pogoń przycisnęła przeciwnika, ale przesadą byłoby powiedzieć, że stworzyła w tym czasie dogodną okazję do zdobycia wyrównującej bramki. Później gra się wyrównała i piłkarze częściej biegali w środkowej strefie boiska, niż zbliżali się do bramki przeciwnika. Drużyny oddały po kilka strzałów, które rywalowi krzywdy wyrządzić nie mogły. W 37 minucie rzut wolny dla Pogoni wykonywał Marcin Bodnar. Strzelił mocno po ziemi – to był zły wybór. 120 sekund później goście mogli wyjść na 2:0. Na szczęście pierwszy strzał Marcina Adamczyka zablokowali obrońcy, a drugi był na wiwat. Chwilę później jeden z przyjezdnych próbował lobować Fleszara, ale kompletnie mu to nie wyszło. W 41 minucie szczęścia znów próbował Kołodyński do którego trafiła wybita piłka. Strzelał po ziemi – znów niecelnie. Minutę później z ładną kontrą wyszli goście. Gdy wydawało się, że biegnący prawą stroną zawodnik z Kluczborka odda strzał na bramkę, ten odegrał w pole karne. Idealnie dograną piłkę do bramki Fleszara wbił Piotr Sobotta – 0:2. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie, ale na samym początku drugiej połowy owszem. W 48 minucie Hober (zdobywca pierwszej bramki) bezmyślnie odepchnął zawodnika Pogoni w polu karnym. Decyzja mogła być tylko jedna – rzut karny, który pewnie wykorzystał Kołodyński. Gospodarze zwietrzyli szansę na chociażby remis. Próbowali atakować, ale rzadko udawało im się dojść w okolice pola karnego przeciwnika. Zresztą goście mieli podobny problem. W 64 minucie prawą stroną biegł Marek Wolak, „wjeżdżając” w pole karne dośrodkowywał do czającego się już Andrzeja Puchacza – niestety obrońca był szybszy i wybił piłkę na róg. 60 sekund później Pogoń grała już w dziesiątkę. Czerwoną kartką ukarany został Marcin Iwan, który równo z trawą wyciął rywala. Było to bardzo niebezpieczne zagranie i nie można mieć pretensji do sędziego za takie rozstrzygnięcie, choć jego wcześniejsze (i późniejsze) decyzje mogły budzić sporo kontrowersji. Od tej chwili gospodarze grali w osłabieniu…ale tylko przez cztery minuty. Tomasz Jaworski został brutalnie sfaulowany przez Jakuba Grodzkiego, za co arbiter wyrzucił go z boiska. Siły co prawda się wyrównały, ale zawodnicy Pogoni nie potrafili tego wykorzystać. Nie można powiedzieć, że nie próbowali, że nie starali się. Było widać walkę i zaangażowanie. Gorzej było z umiejętnościami. W 72 minucie w pole karne Kluczborka przedzierał się Jaworski, ale przed polem karnym osaczyli go obrońcy. Do końca meczu żadna z drużyn nie stworzyła już żadnej sytuacji godnej uwagi. Widoczne były próby ale zawodnicy obydwu drużyn razili nieskutecznością. Ostatnią szansę na zdobycie wyrównującej bramki miał w 91 minucie Łukasz Kołodyśki, który pełnił dzisiaj rolę kapitana. Z 25 metrów wykonywał rzut wolny. Uderzył bardzo mocno i precyzyjnie – niestety piłka ześlizgnęła się po poprzeczce zahaczając jeszcze o górną siatkę. Do szczęścia brakowało centymetrów.
Szczęścia nie było dziś, może będzie za tydzień w Legnicy. Choć to wątpliwe, bo ze względu na kartki z Miedzią nie zagra trzech-czterech zawodników z podstawowego składu, a zmienników jest jak na lekarstwo. W obliczu tak krótkiej ławki rezerwowych podziwiać trzeba trenera Puchacza za anielską cierpliwość. Opuściła ona kibiców, którzy nie mają ochoty płacić ośmiu złotych za oglądanie przegranych spotkań swojej drużyny.
Po meczu powiedzieli:
Andrzej Puchacz (trener Pogoni Świebodzin) - posłuchaj

Ryszard Okaj (trener MKS Kluczbork) - posłuchaj

Pogoń wystąpiła w składzie: Arkadiusz Fleszar, Łukasz Kołodyński (61. żółta kartka), Arnold Jagiełło (74. żółta kartka), Marcin Bodnar, Marcin Iwan ( 65. czerwona kartka), Bogdan Rubacha, Artur Nowaczyk (60. Wojciech Popielicki), Tomasz Jaworski, Andrzej Puchacz (66. Rafał Baraniak), Marek Wolak, Damian Janecki (19. żółta kartka). Rezerwa: Grzegorz Tomiak, Kołtan Kamil.
Pozostałe wyniki 11 kolejki: Orzeł Ząbkowice Śląskie - Rozwój Katowice 1:2, Chrobry Głogów - Arka Nowa Sól 1:1, GKP Gorzów Wlkp. - Miedź Legnica 0:0, Skalnik Gracze - Koszarawa Żywiec 1:4, Raków Częstochowa - Gawin Królewska Wola 1:2, Polonia Słubice - Lechia Zielona Góra 3:1, Unia Kunice - Walka Makoszowy 1:2.