Wyprawa do niżej notowanego rywala, którym była dzisiaj (17 października) drużyna MKS Oława zakończyła się sukcesem. Pogoń wygrała 2:1. Było to zaledwie drugie zwycięstwo, które świebodzinianie odnieśli w tym sezonie na wyjeździe.
Ale spotkanie dla gości rozpoczęło się bardzo źle. W piątej minucie zawodnicy Oławy wykonywali rzut rożny. Piłkarze Pogoni nie przegrali walki w polu karnym i piłka została wybita. Doszedł do niej Rafał Komar, który w trakcie wyprowadzania niestety ją stracił. Futbolówka została zagrana przez przeciwnika na dwudziesty metr do Marcina Wielgusa, który posłał ją w długi róg. Piłka wpadła do siatki i gospodarze mogli się cieszyć prowadzeniem.
W pierwszej połowie jedna i druga drużyna próbowała bez powodzenia zagrozić bramce rywala. Zdaniem trenera Rafała Wojewódki, to Pogoń miała przewagę optyczną. Widać było, że to zawodnikom przyjezdnym bardziej zależy na strzeleniu gola. Ale nic w tym dziwnego, bo to przecież nasi musieli „gonić” wynik. Gospodarze nastawili się głównie na grę z kontry. Wyprowadzili co najmniej dwie, jednak żadna nie zakończyła się bramką. Również ataki świebodzinian nie przyniosły wyrównania.
W drugiej połowie Pogoń przejęła inicjatywę. Świetną okazję na zdobycie gola miał Dariusz Nazar. W sytuacji „sam na sam” został jednak „wycięty” w polu karnym przeciwnika. Przyjezdni domagali się karnego, jednak sędzia pozostał niewzruszony i „jedenastki” nie zarządził. Pogoń potrafiła długo przetrzymywać piłkę, co zakończyło się kilkoma strzałami na bramkę gospodarzy. Próbowali m.in. Marcin Adamczewski i Janusz Obuchanicz, ale po ich strzałach piłka do siatki nie wpadła. Do czasu.
Wyrównanie przyszło w 83 minucie. Rafał Komar, grający w tym spotkaniu w lini ataku, otrzymał piłkę na prawym skrzydle. „Kiwnął” obrońcę i wbiegając w pole karne zobaczył wbiegającego z drugiej strony Tomasza Cenina. Zagrał wzdłuż linii i T. Ceninowi pozostało jedynie dopełnić formalności umieszczając piłkę w pustej bramce.
Do końca spotkania pozostało jeszcze kilka minut i Pogoń nie chciała przeznaczyć ich na spacer po grząskiej murawie. – Powiedzieliśmy sobie, że gramy do końca, bo nie przyjechaliśmy tutaj remisować. W każdym meczu chcemy wygrywać – przekonuje trener Wojewódka.
Takie nastawienie po raz kolejny zostało nagrodzone. W 90 minucie dobre podanie, znów od R. Komara trafiło na szesnasty metr tym razem do Janusza Obuchanicza, który z obrońcą na plecach obrócił się i strzelił w „krótki róg” dając tym samym zwycięstwo przyjezdnym.
- Muszę pochwalić cała drużynę. Graliśmy dzisiaj w bardzo ciężkich warunkach, bo boisko było bardzo grząskie. Pomimo tego nasi obrońcy nie popełniali wielu błędów. Wszyscy zawodnicy włożyli w to spotkanie wiele wysiłku i grali do samego końca – kwituje Rafał Wojewódka.
Kolejne spotkanie Pogoń Świebodzin rozegra na własnym terenie. W najbliższą sobotę (24 października) podejmować będzie Vitrosilicon Iłowa, który zajmuje w tabeli trzynaste miejsce. Pogoń z 21 punktami na koncie jest na dobrym szóstym miejscu.