Wszyscy ci, którzy liczyli na to, że po pierwszym ligowym spotkaniu w sezonie 2009/2010 Pogoń Świebodzin będzie miała na swoim koncie trzy punkty, będą rozczarowani. Świebodziński trzecioligowiec uległ dzisiaj (8 sierpnia) na wyjeździe beniaminkowi z Trzebnicy 0:2.
O pierwszej połowie spotkania należy jak najszybciej zapomnieć – była po prostu bardzo słaba w wykonaniu świebodzińskich piłkarzy. – Można powiedzieć, że praktycznie tylko na tym boisku byliśmy – powiedział nam po spotkaniu trener Rafał Wojewódka, który, co oczywiste, nie był zadowolony z końcowego rezultatu.
Pierwsza bramka padła około 20 minuty. Pogoń pozostawiła rywalowi mnóstwo miejsca w środku pola, za co została skarcona. Jeden z zawodników Polonii uderzył z dystansu w samo okienko.
W drugiej połowie gra się wyrównała – Pogoń po prostu grała lepiej. Można nawet powiedzieć, że była stroną dominującą. Niestety nie udało się tego przełożyć na strzelone gole. Zawodnicy Pogoni nie zdołali również rozgrywać piłki w obrębie pola karnego gospodarzy, a tym samym konstruowane akcje kończyły się na szesnastym metrze.
W 85 minucie po jednym z dośrodkowań zawodnik Polonii znalazł się w sytuacji „sam na sam”. Zdaniem trenera Wojewódki był na co najmniej dwumetrowym spalonym, ale arbiter był innego zdania. W tej sytuacji wychodzący z bramki Michał Hajdasz sfaulował przeciwnika i sędzia zarządził rzut karny. Niestety świebodziński golkiper nie wygrał tego pojedynku.
- Przegrana w pierwszym meczu to najgorszy scenariusz jaki można było założyć. Musimy zrobić wszystko, żeby w spotkaniu z Orłem, który za tydzień gramy u siebie, to odrobić – mówi R. Wojewódka.