Tego spotkania Formacja nie będzie dobrze wspominała. Pomimo kilku stworzonych wyśmienitych okazji, z których cześć można śmiało nazwać dwustuprocentowymi, uległa w sobotę (26 października) MKS Oława 0:2.
Po pierwszych ośmiu minutach gospodarze mogli prowadzić 2:0 i cieszyć się z trzypunktowej zdobyczy. Stało się jednak inaczej, bowiem sprawdziło się stare piłkarskie porzekadło „niewykorzystane sytuacje się mszczą”.
W 2 minucie znakomitą okazję miał Bartosz Skiba, który zdecydował się na strzał z dystansu. Uderzona przez niego piłka "zahaczyła" o jednego z rywali i trafiła w spojenie bramki. Niezrażeni gospodarze nadal atakowali bramkę Oławy. W ósmej minucie wykonywali rzut rożny. Tutaj szczęście było również blisko. - po dośrodkowaniu i strzale głową, przyjezdnych uratował słupek.
W 15 minucie niebezpieczną akcję przeprowadzili goście. Na szczęście dla Formacji, dobrze interweniował jeden z jej obrońców, który zażegnał niebezpieczeństwo. Trzy minuty później bardzo mocno z dystansu uderzał Abraham Loliga, ale piłka poszybowała wysoko ponad bramką przyjezdnych.
W 24 minucie oławianie wykonywali rzut wolny z wysokości pola karnego.
Futbolówka została uderzona celnie, jednak golkiper gospodarzy Daniel Tomczak zdołał obronić.
Gospodarze mieli spore problemu z wyprowadzeniem klarownego ataku, a nawet, gdy ta sztuka im się udawała, to brakowało skutecznego wykończenia. Co prawda przyjezdni również gola w tej części gry nie zdobyli, jednak ich akcje były przyjemniejsze dla oka i miało się wrażenie, że swój pomysł na grę potrafią przełożyć na konkretne poczynania na boisku.
W 39 minucie szansę na objęcie prowadzenia przez Formację ponownie miał A. Loliga, ale fatalnie spudłował. Z kolei na trzy minuty przed przerwą do znakomitego dośrodkowanie nie doszedł jeden z napastników Portu - zabrakło dosłownie 20 centymetrów, a bramka stałaby przed nim otworem.
Druga połowa to prawdziwy festiwal nieskuteczności w wykonaniu zawodników Formacji, którzy zmarnowali wszystkie okazje jakie zdołali sobie stworzyć. W 53 minucie idealna wrzutka dotarła do Bartosza Skiby, jednak ten fatalnie przestrzelił nad poprzeczką z zaledwie dwóch metrów! Po kolejnych sześciu minutach dobrą okazję miał Szymon Juszczak, który strzelił po długim rogu. Piłka minęła bramkarza i przetoczyła się obok prawego, niepilnowanego słupka. Gdyby tylko ktoś zamykał tę akcję…
W 62 minucie na strzał z dystansu zdecydował się jeden z gościu – piłka zmierzała do bramki przy samym słupku, jednak D. Tomczakstanął na wysokości zadania. Siedem minut później był już jednak bez szans. Po zamieszaniu i obijaniu piłki, za którą ciężko było nadążyć wzrokiem, ta wpadła pod nogi Krzysztofa Gancarczyka, który nie miał kłopotu z wpakowaniem jej do bramki Portu.
Gospodarze, co naturalne, rzucili się do odrabiania strat. Jednak nic im z tego nie wychodziło, a co gorsza z upływem czasu ich ataki były coraz bardziej nerwowe, a to nie pomagało w i tak fatalnej skuteczności. Tak było w 74 i 81 minucie, gdy kolejną „setkę” Formacji zmarnował Kamil Pisklak. Po niespełna trzech minutach przed utratą bramki przyjezdnych ratował kolejny słupek.
Ostatni gol padł w doliczonym czasie gry, gdy ze skuteczną kontrą wyszła Oława - akcję wykończył K. Gancarczyk.
Porażka, która boli podwójnie, bo została poniesiona na własnym boisku, sprawiła, że Formacja została wyprzedzona przez Oławę i spadła na piąte miejsce w tabeli.