Kontynuuj W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
www.okolicenajblizsze.pl
Komentuj artykuły.     Wyraź swoją opinię.     Dyskutuj z innymi!!      Korzystaj z komentarzy! 

 

  Czwartek, 24 Marzec 2016   Imieniny: 
START / Aktualności sportowe / Turniej Niezrzeszonych – robi się ciekawie… A A A     
al|2008-12-15 09:40:59  
COMPUTEC - SECO WARWICK

Jedna sensacja, jedno zaskoczenie i kilka dobrych spotkań. Tak w telegraficznym skrócie można podsumować piątą kolejkę spotkań XI Turnieju Halowej Piłki Nożnej dla Niezrzeszonych.

            Za sensację można oczywiście uznać drugą z rzędu porażkę jednego z faworytów do tytułu – Tombudu. O ile tydzień temu jego rywalem była drużyna z wyższej półki (Viva-Folie), to w sobotę w zwycięstwo Spricka wierzyli chyba tylko sami zawodnicy tej drużyny i ich sympatycy. A jednak stało się. Już w drugiej minucie Paweł Witkowski strzelił swoją siódmą bramkę w turnieju lekko wytrącając przeciwników z równowagi. Pięć minut później padło wyrównanie, ale w dziewiątej minucie dwukrotnie Mariusza Kwiatkowskiego, który zagrał w tej edycji po raz pierwszy, pokonał Marek Świderski. Na odrobienie strat Tombud miał jeszcze sporo czasu, jednak rowerzyści bronili się skutecznie, a dodatkowo sprzyjało im szczęście. Natomiast Tombud z minuty na minutę grał coraz bardziej nerwowo, co absolutnie nie ułatwiało mu zadania. Ostatecznie wprowadzony po przerwie Tomasz Sielicki, który zastąpił M. Kwiatkowskiego, bramki nie wpuścił, ale jego koledzy z pola również jej nie strzelili i skończyło się 1:3. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Tombud nie gra w tym sezonie z takim polotem i werwą, jak jeszcze rok temu. Zawodnikom brak jest precyzji w wykańczaniu akcji. Szwankuje obrona (nie dość szybkie przejście z ataku do defensywy) o czym świadczyć może stosunkowo duża liczba straconych bramek. Najlepszym przykładem jest mecz z Seco Warwick w trzeciej kolejce, gdzie Seco zdobyło aż trzy gole ze wszystkich czterech zdobytych do tej pory. Aż dziwne, że trzeba to powiedzieć o takiej drużynie –jak na razie Tombud nieźle radzi sobie ze słabeuszami, ale gdy ktoś postawi poprzeczkę wyżej, to zaczynają się schody. Jeżeli obraz gry tej drużyny nie zmieni się diametralnie, to z tytułem powinni się pożegnać już teraz, żeby później nie było rozczarowania. Aktualnie są na piątym miejscu w tabeli tracąc aż 6 punktów do pierwszego Computeca. Przed tygodniem byli na trzecim. Ich sobotni pogromca, dla którego wielkie słowa uznania, jest tuż za nimi.
            Zaskoczeniem kolejki jest wysokie zwycięstwo Studia Efekt nad Vivą, która tydzień temu pokonała Tombud. Ale po tych siedmiu dniach mamy już nieco szerszą perspektywę i możemy zapytać – czy to Viva tydzień temu była taka mocna, czy też Tombud taki słaby? Na pewno tamto zwycięstwo pozwoliło efekciarzom na sprawniejszą mobilizację przed sobotnim meczem. Co prawda pierwsza bramka padła dopiero w dziesiątej minucie spotkania, ale przewaga Studia była widoczna już od początku. Do przerwy było już 2:0. W drugiej odsłonie Viva ostro walczyła, ale zdołała strzelić tylko jednego gola, a Studio dwa i mecz zakończył się wynikiem 4:1. Bardzo dobrą informacją dla Studia (z czego zawodnicy tej ekipy na pewno zdają sobie sprawę) jest to, że drużyna nie musi polegać tylko na jednym strzelcu. Każdą z czterech bramek strzelił kto inny (Grzegorz Adamczewski, Krzysztof Oświecimski, Mariusz Hoffman i Krzysztof Hildebrand). Taki obrót sprawy sprawia, że drużyna jest odporna na ewentualne absencje w składzie. To na pewno wyróżnia tą ekipę na tle innych (choć nie jest jedyna). Zupełnie inaczej jest w przypadku Vivy, gdzie na 12 strzelonych przez nią bramek, aż 8 jest autorstwa Janusza Obuchanicza, który dzięki temu prowadzi na liście najskuteczniejszych strzelców i w tej chwili ma największą szansę na puchar od naszej redakcji. Wracając do efekciarzy – kto wie, czy nie powinni oswajać się z myślą, że mogą sięgnąć po mistrzostwo. Jeżeli utrzymają skuteczność w ataku i obronie (do tej pory stracili tylko dwie bramki – najmniej ze wszystkich) to mogą wygrać z każdym. Testem będzie przyszłotygodniowe spotkanie ze Sprickiem.
 
 
 
 

Fragmenty spotkania Studio – Viva (2,26 min. 5,53 mb)
 
 
 
            Najmniejszych problemów z zainkasowaniem trzech punktów, które pozwoliły na awans z piątego na czwarte miejsce, nie miał Axis, który bez większego wysiłku
 rozjechał elektryków 4:0 (jako jedyny nie stracił w sobotę bramki). Enea nie miała pomysłu na grę, ale aby oddać im sprawiedliwość trzeba przyznać, że kilka razy zagroziła (niezbyt poważnie) bramce Konrada Tureckiego. Ale jego koledzy zrobili swoje, a dwie bramki Pawła Wierbika przypieczętowały wysokie zwycięstwo.
            Także obrońca tytuły nie miał kłopotu ze zdobyciem kompletu punktów. Drużyna Seco Warwick nie była dla Computeca dużym wyzwaniem, choć gdy w niespełna sześćdziesiąt sekund po bramce Wiesława Zwęgrodzkiego (4 minuta) wyrównał Paweł Sot zrobiło się ciekawie. W kolejnych minutach tylko nieprawdopodobne szczęście uchroniło mistrza przed utratą co najmniej dwóch bramek. Remis utrzymywał się do przerwy, ale tuż po niej Andrzej Boczkowski wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Dwie minuty później padła pechowa, bo samobójcza bramka. Jej nieszczęśliwym autorem był P. Sot – wyszedł więc na zero. Ta sytuacja odebrała zawodnikom Seco nadzieję na końcowy sukces. Nie ma co kryć, że umiejętności im brakuje, ale na pewno nie ambicji. Może za tydzień uda im się zdobyć chociażby punkt np. w meczu z olejarzami?
            Ale z tym może być ciężko, bo Żar-Oil chyba coraz poważniej traktuje swój występ w Turnieju. Świadczyć o tym może chociażby obecność na ławce rezerwowych Łukasza Jastrzębskiego (swego czasu związanego z Pogonią Świebodzin), którego doradczy głos ma sprawić, że olejarze będą grać coraz lepiej. Na pewno będzie musiał zwrócić uwagę na wykonywanie rzutów karnych, bowiem w sobotnim meczu z Kico Żar-Oil nie potrafił wykorzystać żadnego z trzech (wszystkie zostały obronione). Gdyby został zdobyty choć jeden, to już przed przerwą Żar cieszyłby się z prowadzenia, a tak szczęście przyszło dopiero w 13 i 14 minucie. Jego sprawcami byli Tomasz Witkowski i Józef Ograbek. Bramka dla Kico, strzelona w dosłownie ostatniej sekundzie spotkania, przez Adama Grodzkiego, chyba nie osłodziła goryczy porażki. Kico mogło w tym meczu ugrać o wiele więcej, gdyby chłopakom chciało się trochę więcej biegać i gdyby najlepszy w drużynie Marcin Kwapisiewicz miał większe wsparcie ze strony swoich kolegów. Może uda się w jednym z dwóch przyszłotygodniowych spotkań – z Eltermą lub Piekarnią Balcewicz.
            Z tą ostatnią pewnie sobie poradzą, bo chyba tylko cud może sprawić, że piekarze będą w stanie zdobyć w którymś ze spotkań chociażby punkt. Jak na razie wszystkie drużyny traktują piekarzy jako sparingpartnera. Ciężko się oprzeć wrażeniu, że jedyną niewiadomą w spotkaniu z tą drużyną, pozostaje kwestia ile bramek uda się im strzelić. W minionej kolejce „ćwiczenia strzeleckie” urządziła sobie Elterma, która zmasakrowała Piekarnię 9:1. Jedyna strzelona przez Leszka Kołacza bramka, sprawiła piekarzom sporą radość, tak samo jak i obecnej na trybunach Iwonie Balcewicz, która jak widać występ swoich pracowników traktuje jako zabawę. I słusznie, bo o to przecież w tym wszystkim chodzi. Ale piekarze chcą się chyba bawić jeszcze lepiej, bo po rundzie eliminacyjnej zapowiadają transfery, które mają wzmocnić zespół. A może póki co lepiej przemyśleć wariant częstowania przeciwników przed każdym spotkaniem sporą ilością pączków? Wiadomo – z pełnym brzuchem za wiele nie pobiegają…
            O kiepskim starcie zapomniała już BGJ-Trafica, która wygrała swój trzeci mecz z rzędu. Nie było to jednak zwycięstwo które przyszło samo. Trzeba był je wybiegać, a że przeciwnik – Keri, również potrafi to robić, obydwie drużyny schodziły z parkietu mocno zmęczone. Bramki dla BGJ padły pod koniec pierwszej połowy. W drugiej przez dłuższy czas nikt nie potrafił strzelić gola. Zniecierpliwiony tym Maciej Mikołajewski, który tym razem bronił bramki Keri, wziął sprawy w swoje nogi, wyszedł daleko w pole i mocnym strzałem ustalił wynik spotkania na 1:2. Dzięki trzem punktom BGJ awansowała z czwartego na trzecie, a Keri zaliczyło bolesny spadek o dwie pozycje - na dziewiąte. Za tydzień czekają tą ekipę dwa różne mecze. W sobotę odbędą trening z piekarzami przed niedzielnym ostrym bojem z Axisem. To może być ciekawy mecz, bo Keri na pewno będzie chciało opuścić towarzystwo z „czerwonej strefy”, czyli tych, którzy w drugiej rundzie zagrają w grupie B.
            Ale nie tylko ten mecz będzie ciekawy. Również sobotnie spotkanie Computeca z Vivą będzie zapewne pasjonujące. Tombud na pewno będzie trzymał kciuki za Vivę. Zacięty i ważny dla obydwu drużyn będzie na pewno, wspomniany wcześniej, pojedynek Sprick vs Studio. W niedzielę też nie zabraknie emocji. Dowód? Computec - Sprick, Tombud – BGJ, Axis – Keri. Wystarczy?
Powrót
KOMENTARZE
Wydawca Portalu Regionalnego Okolicenajblizsze.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi użytkowników Forum.
Zgłoś naruszenie regulaminu
Aby pisać komentarze musisz być zalogowany.
Jeżeli jeszcze nie posiadasz konta zapraszamy do rejestracji.
START   |   AKTUALNOŚCI   |   REKLAMA   |   KONTAKT   |   
 Wszelkie prawa zastrzeżone. Copyright © Okolicenajblizsze.pl
Powiadom znajomego