Po pucharowej porażce z Santosem, Formacji Port 2000 Mostki pozostały już tylko rozgrywki ligowe. Drużyna prowadzona przez Rafała Wojewódkę podniosła się po środowej przegranej i w sobotę (12 października) zdecydowanie pokonała Bielawiankę Bielawa 4:1, dzięki czemu awansowała na drugie miejsce w tabeli.
Pierwsze minuty spotkania były wyrównane. Co prawda obydwie drużyny zapędzały się w okolice pola karnego rywala, jednak bramkarze nie mieli wiele zajęcia z tego powodu.
Sytuacja zmieniła się w 14 minucie, gdy z kontrą wyszli goście. Ich natarcie było skuteczne, a krzyżowe podanie wykorzystał Piotr Prokop. To na pewno podrażniło gospodarzy, którzy od kilku wcześniejszych minut zaczęli robić przewagę. Zresztą, po stracie gola mieli ją nadal, ale długo nie potrafili jej udokumentować ani strzałami oddawanymi po akcjach z ataku pozycyjnego, ani ze stałych fragmentów gry. Nawet szczęście im nie sprzyjało, bo np. w 30 minucie na drodze do szczęścia stanęła poprzeczka. Dopiero cztery minuty później worek z bramkami rozwiązał Krzysztof Piosik, który pokonał golkipera gości strzałem z dystansu.
Formacja wyszła na prowadzenie po kolejnych dziesięciu minutach gry, gdy gola zdobył Krzysztof Sikora. Chwilę później, już w doliczonym czasie gry, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego strzałem głową podwyższył Mateusz Świtała i jego drużyna schodziła na przerwę w znakomitych nastrojach.
W drugiej połowie przewaga Formacji nadal nie podlegała dyskusji, ale ponownie nie przekładało się to na zdobycz bramkową - na drodze stawali obrońcy Bielawianki, albo jej bramkarz, któremu czasami bardzo ułatwiano zadanie, strzelając prosto w niego lub ponad bramką. Tak np. był w przypadku uderzeń Szymona Juszczaka, czy Bartosza Skiby. Niekiedy brakowało wyczucia, jak np. w 73 minucie, gdy pędzący na bramkę przyjezdnych Tomasz Pawlak zbyt mocno wypuścił sobie piłkę i jego „wjazd” w pole karne zakończył się niczym.
Jedyna bramka w tej części gry padła w 78 minucie. W polu karnym sfaulowany został Sz. Juszczak. Winowajcą był Janusz Kaczmarek, który został ukarany żółtą kartką, a że był to drugi kartonik tego koloru, który ujrzał tego dnia, musiał opuścić boisko. „Jedenastkę” potężną bombą wykorzystał Tomasz Ruminkiewicz.
Przed ostatnim gwizdkiem Port mógł zdobyć jeszcze co najmniej dwie bramki. W 89 minucie T. Pawlak sprytnie lobował bramkarza, ale jeden z obrońców gości był na miejscu i wybił piłkę niemal z linii. Dwie minuty później, ponownie Tomasz Pawlak, dostał precyzyjne podanie na drugi metr, jednak źle uderzył i piłka poszybowała wysoko ponad poprzeczką.
Zwycięstwo 4:1 jest naturalnie bardzo okazałe, jednak patrząc na ilość okazji jakie mieli miejscowi, to goli powinno być więcej. Jednak z drugiej strony najważniejszy jest komplet punktów, a trzy zdobyte oczka sprawiły, że Formacja wskoczyła na drugą pozycję w tabeli. Jednak ma o jeden mecz rozegrany mniej, niż będące bezpośrednio za nią trzy drużyny, które w przypadku wygranych w zaległych spotkaniach, zdołają wyprzedzić trzecioligowca z Mostek.
Za niecały tydzień Formacja Port 2000 Mostki jedzie do Kątów Wrocławskich, gdzie o punkty walczyć będzie z trzynastą w tabeli Bystrzycą.