Kontynuuj
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
Niewiele brakowało, a po dwóch rozegranych w miniony weekend kolejkach XII Turnieju Halowej Piłki Nożnej Niezrzeszonych nastąpiłaby zmiana lidera. Na fotelu prawie zasiadł Sprick. Do pełni szczęścia „rowerzystom” zabrakło sekund i dlatego najszczęśliwszą drużyną po ostatnich dwóch kolejkach jest Żar Oil, która jako jedyna zdobyła komplet punktów.
Rozstaw gier sprawił, że „olejarze” pierwsze trzy punkty tego weekendu zdobyli na inaugurację szóstej kolejki, a kolejne oczka dołożyli na zamknięcie siódmej kolejki. Pierwszą ofiarą Żaru byli „piekarze”, którzy musieli przełknąć porażkę 1:5. Trzy bramki dla Żaru zdobył Adam Sankiewicz, a honorowe trafienie dla Piekarni zaliczył Damian Krawczyk. Zaskakujące było to, że drużyna Piekarni Balcewicz bodajże po raz pierwszy stawiła się na spotkanie bez rezerwowych. Drugie zwycięstwo Żar odniósł nad Seco Warwick (6:1). Tutaj również w roli głównej wystąpił A. Sankieiwcz (3 gole). Pozostałe trzy bramki zdobył Rafał Zych. Mecz od początku do końca przebiegał pod dyktando „olejarzy”, którzy szybko objęli prowadzenie i kontrolowali przebieg gry, choć Seco ani myślało odpuszczać i szukało swojej szansy. Było ich kilka, ale wykorzystana tylko jedna przez Piotra Trzpila. Dzięki sześciu zdobytym punktom Żar wskoczył do „zielonej strefy” na piąte miejsce.
Seco pomimo porażki może w sumie zaliczyć weekend do całkiem udanych, bo dzień wcześniej „rozjechało”, chyba dość niespodziewanie, Eltermę 5:0. Mecz przebiegał od początku do końca po myśli „piecy” z Sobieskiego. Strzelanie w 6 minucie rozpoczął Maciej Matejko. Po trzech kolejnych minutach gola zdobył Krzysztof Graczyk, a po przerwie dwa trafienie dorzucił Michał Gendera oraz Sławomir Kiewro. Okazało się, że Elterma bez swojego kluczowego zawodnika Sebastiana Hirscha nie jest w stanie wiele zdziałać. Dzięki zwycięstwu Seco wskoczyło na dziesiątą pozycję w tabeli.
Dzień później, gdy na boisku pojawił się już S. Hirsch (i kilku innych zawodników) gra Eltermy wyglądała zupełnie inaczej o czym dobitnie świadczy wynik – 5:2 z Kico. Ale uczciwie trzeba powiedzieć, że przynajmniej w pierwszej połowie wynik był sprawą otwartą. Pierwszą bramkę dla Eltermy strzelił w pierwszych sekundach Jarosław Kraciński, po minucie wyrównał Paweł Tomczyk, a w 9 minucie prowadzenie dla Kico zapewnił Adam Grodzki. Jednak tuż przed przerwą wyrównał Mirosław Wisz. Po przerwie bramki strzelała już tylko Elterma. Najpierw dwukrotnie piłkę w siatce umieścił S. Hirsch, a dzieła zniszczenia dopełnił Radosław Prętki. Wydawało się, że Kico może ugrać w tym spotkaniu więcej, ale się nie udało. Tak samo jak dzień wcześniej w spotkaniu ze Sprickiem, który pokonał Kico 5:1. W tej sytuacji „zamki” z czteroma punktami zajmują przedostatnie jedenaste miejsce.
Fragmenty spotkania Elterma – Kico (4,57 min. 10,8 mb)
Daleka pozycja Kico na pewno nie jest zmartwieniem „rowerzystów”. Ci tuż po sobotnim spotkaniu byli już na pewno myślami przy niedzielnym meczu z „komputerowcami”. Zresztą o tym pojedynku myśleli na pewno nie tylko zawodnicy ale i kibice. Wiadomo, mecz „na szczycie” – lider z wiceliderem. Nikt kto spotkanie oglądał nie powinien się czuć zawiedziony. Było w nim wszystko to co być powinno – gole i dramaturgia. Bez większego ryzyka można pokusić się o stwierdzenie, że był to, jak dotychczas, jeden z lepszych meczy w tym turnieju. A może i najlepszy.
Obydwie drużyny zdawały się mieć respekt dla rywala, szczególnie widać było to po Spricku, który rozpoczął ostrożnie i bardzo mądrze. Nie przystąpił do szaleńczych ataków z „ułańską fantazją:”, ale spokojnie rozgrywał piłkę szukając okazji. Ta nadarzyła się w szóstej minucie i Michał Garbowski zdobył pierwszego gola. Tuż przed przerwą podwyższył Mieczysław Kaźmierczak. Gol nie padł co prawda po pięknej akcji, a był raczej wynikiem sporego zamieszania pod bramką Eugeniusza Koły. Niemniej M. Kaźmierczak był dokładnie tam gdzie powinien. Po zdobytej bramce kierownik Spricka Mirosław Dzierzęcki kręcił głową i przecierał oczy ze zdumienia jakby sam nie wierzył, że to co widzi na tablicy wyników jest prawdą. Po przerwie Computec dosłownie rzucił się na „rowerzystów” . W piętnastej minucie straty częściowo odrobił Maciej Mikołajewski, ale cztery minuty później na 3:1 strzelił M. Garbowski. Po 120 sekundach jest już 3:2. Tym razem Jana Popiela strzałem piętą pokonał Wiesław Zwęgrodzki. Computec „poczuł krew” i na dwie minuty przed końcem zdecydował się na zmianę bramkarza. Bluzę założył ofensywny M. Mikołajewski. Ryzyko było spore, bo przecież mocno wysunięty bramkarz nie jest w stanie skutecznie zapobiec np. strzałom z dystansu. Tak też się stało – gdy M. Mikołajewski przebywał na połowie rywala piłkę przejął M. Garbowski i z kilkudziesięciu metrów strzelił po ziemi do niepilnowanej bramki. Chyba jeszcze nigdy w czasie rozgrywania spotkań w hali nie było tak cicho jak przez te sekundy (sekundę?) podczas których piłka toczyła się po parkiecie. Wszyscy z zapartym tchem hipnotyzowali piłkę. Jedni prowadzili ją wzrokiem do bramki, a inni wręcz przeciwnie. Ci drudzy byli górą – piłka uderzyła w słupek! Jęk zawodu i westchnienie ulgi przemieszały się. Przyciśnięty do muru Sprick wyraźnie się gubił. Ostatecznie skapitulował na dziewiętnaście sekund przed ostatnią syreną, gdy wyrównującą bramkę zdobył M. Mikołajewski, któremu koledzy z drużyny powinni postawić niejedną butelkę złocistego płynu. Ostatecznie 3:3.
Z wyniku spotkania mogą być zadowolone obydwie drużyny, bo chyba remis jest w tym przypadku najbardziej sprawiedliwy. Computec uratował punkt i fotel lidera, a Sprick może mieć satysfakcję, że jest pierwszą drużyną, która w tym sezonie odebrała mistrzowi punkty, a co więcej poważnie „napędziła mu stracha”. Wielu chciałoby aby Computec przegrał. Dlaczego? Bo niepodobna im się podejście tej drużyny do rywalizacji, którą, według wielu, traktują zbyt poważnie… Ale może właśnie dzięki temu są na szczycie? Dzień wcześniej w meczu z Teatrem Marzeń Computec również strzelił trzy bramki, tyle że nie stracił żadnej i pewnie zainkasował trzy punkty.
Następnego dnia „aktorzy” podzielili się punktami ze Studiem Efekt (1:1). Ten wynik nie satysfakcjonuje w pełni żadnej z ekip, ale ostatecznie lepiej wygląda sytuacja Studia, który utrzymuje trzecią pozycję w tabeli. Ale tego miejsca by nie było, gdyby nie wygrana w sobotę z Viva Folie (5:1). Co prawda to „foliarze” już po kilkunastu sekundach, po strzale Krzysztofa Matyjaszkojcia, prowadzili 1:0, ale to była jedyna strzelona przez ten zespół bramka. Zresztą Viva z prowadzenia cieszyła się bardzo krótko, bo już w drugiej minucie wyrównał Robert Dubowski, a tuż przed przerwą strzelił Andrzej Hładki, który w drugiej odsłonie (tak jak i R. Dubowski) dorzucił kolejne trafienie. Strzelanie w ostatniej minucie zakończył Mariusz Hoffman. Studio wygrało zasłużenie, choć momentami dopuszczało do groźnych zagrań rywali. Aha – Viva zagrała naturalnie bez rezerwowych.
Dzień później już ich miała i osiągnięty wynik był o niebo lepszy – wygrana z O.N.I.R 2:0 (bramki Rafała Wojewódki i K. Matyjaszkojcia). Choć gdyby nie pech, który prześladował młodych zawodników w pierwszych minutach, to wynik mógłby być zupełnie inny. Niestety piłka za nic nie chciała wpaść do bramki, choć kilka razy było naprawdę blisko. Ostatecznie po dwóch ostatnich kolejkach Viva spadła na szóste miejsce (z piątego), a O.N.I.R utrzymał dziewiąte i ma 5 punktów. Jedyny punkcik w ten weekend zdobył w sobotę podczas meczu z Tombudem (1:1). Ale równie dobrze mógł być komplet punktów, albo i wcale. W szóstej minucie na listę strzelców wpisał się Tomasz Olechnowicz i Tombud objął prowadzenie. Później przez długie minuty żadna z drużyn nie była w stanie pokonać bramkarza rywala. Zarówno Tomasz Sielicki jak i Konrad Turecki skutecznie potrafili ratować swoje drużyny przed utratą gola. Tak było do 19 minuty, bo właśnie wtedy wyrównał Arkadiusz Sot. W ostatniej minucie szalę zwycięstwa na swoją stronę mogły przechylić obydwie drużyny, ale bez powodzenia. W sumie wynik śmiało można uznać za sprawiedliwy. Tombud z trzynastoma punktami zajmuje czwarte miejsce. Ale jego przewaga nad depczącym mu po piętach Żarem wynosi zaledwie jeden punkt. Również jedno oczko traci do trzeciego Studia.
Nadal bez zwycięstwa (jako jedyna drużyna) pozostaje Piekarnia Balcewicz, która w ostatnich dwóch meczach doznała kolejnych porażek. W sobotę przegrała 1:5 z Żarem, a w niedzielę Tombud rozgromił ją 8:1.
W najbliższy weekend również rozegrane zostaną dwie kolejki. W sobotę (16 stycznia) mecze rozpoczną się tradycyjnie o 18.30, a dzień później o 16.00.
Nie podoba mi sie sposób w jaki pan redaktor pisze o CompuTecu.Ludzie chcą żeby przegrał CompuTec,ponieważ jest liderem,jak na razie żadna drużyna nie była w stanie pokonać tej drużyny.CompuTeć podchodzi zbyt poważnie do tej rywalizacji?! Zdecydowanie nie zgadzam się z tym.Czy członkowie tego zespołu powinni w trakcie meczu śmiać się i przewracać po boisku? No cóż wtedy na pewno zadowoliłoby to pana redaktora i innych uczestników turnieju gdyż Computec byłby wtedy śmiesznie łatwym przeciwnikiem.
robal|2010-01-12 16:34:30
jestem wśród tych którzy myślą że computec zbyt poważnie podchodzi do całej rywalizacji, po prostu momentami mam wrażenie że zjedliby przeciwnika, to żadna gra o złote kalesony. ale z drugiej strony przyznać trzeba że są po prostu najlepsi i tyle. nie wiem czy autor tekstu podziela opinię którą przytoczył, ale raczej bym się nie zdziwił :)
Dominika|2010-01-12 17:04:39
Moim zdaniem CompuTec chce po prostu sprawnie i szybko zagrać mecz,który wygrają. A to,ze innym zespołom sprawia trudność wygranie z nimi to już jest naprawde mało ważne.pan redaktor nie pała sympatią do CompuTecu,ale mógłby darować sobie złośliwe komentarze w tym przypadku sugestie.
Paula|2010-01-12 17:09:09
Myśle ze CompuTec jest po prostu najlepszy. Inne drużyny chcą po prostu przegranej lidera,a to jest normalne...
Redaktor nie powinien przedstawiać CompuTeca w takim świetle nawet jeżeli kibicuje innej drużynie.
niezadowolony|2010-01-12 17:43:30
troche chyba przesadzacie, przecież nigdzie nie jest w tekscie napisane że to opinia redaktora, pisze tylko że są ludzie którzy chcieliby żeby CompuTec przegrał i wyjaśnia dlaczego.
ale a propo wywołanego tematu, mnie tam gra mistrza bardzo się podoba - od początku do końca konsekwentnie i z presją. wygrają turniej jak nic
Dominika|2010-01-12 18:59:54
Dokładnie.Moim zdaniem Computec wygra.Na pewno. ma ktoś odmienne zdanie...?
czesio|2010-01-12 21:29:18
odmiennego zdania nie mam z tymże wolałbym żeby wygrało studio, hiehie
Kubala90|2010-01-13 16:36:37
graja najlepiej, ale powinni czasami nie wyladowywac swoich frustracji na sedziach. To powinna byc zabawa ale niektore druzyny podchoda do tego zbyt powaznie = )
Dominika|2010-01-13 18:28:40
Mi się wydaje,że jeden sedzia jest niesprawiedliwy wobec CompuTeca. Zdarzy się,ze nie podyktuje karnego,ktory powinien byc. Nie wiem wydaje mi sie,ze jesden sedzia nie jest uczciwy...
Kubala90|2010-01-13 20:53:55
każda druzyna moze tak powiedziec = )
Tylko dlaczego Piekarze nie byli nigdy nerwowi ??
Ich gra cieszy i mysle ze powinni dostac jakis dodatkowy puchar za druzyne "fair play" xD
Wydawca Portalu Regionalnego Okolicenajblizsze.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi użytkowników Forum. Zgłoś naruszenie regulaminu
Aby pisać komentarze musisz być zalogowany. Jeżeli jeszcze nie posiadasz konta zapraszamy do rejestracji.