Szesnasty Turniej Niezrzeszonych wchodzi w decydującą fazę. W minioną niedzielę rozpoczęła się druga runda play off’ów. Do końca pozostały już tylko trzy kolejki, jednak nadal nie wiadomo, które miejsca przypadną poszczególnym drużynom.
Wiadomo było, że sobotni pojedynek pomiędzy West Energy a Rejmarem będzie niezwykle emocjonujący. I tak faktycznie było, bo przecież to spotkanie miało rozstrzygnąć, która z drużyn wywalczy prawo gry w dwumeczu, którego zwycięzca zagra w wielkim finale obecnej edycji turnieju. Do tej pory stan rywalizacji wynosił 1:1.
„Złomiarze” przystępowali do rywalizacji w mocno okrojonym składzie, a ławka rezerwowych wyglądała skromnie. W przeciwieństwie do „energetyków”, którzy tradycyjnie wystawili małą armię. To jednak sukcesu nie dało.
Rejmar od samego początku był stroną dominującą, choć z drugiej strony, pomimo wielu dogodnych okazji, nie potrafił tego potwierdzić. Dopiero w 9 minucie wynik, po znakomitej akcji zespołu, otworzył Łukasz Jastrzębski. Na wyrównanie trzeba było czekać do 15 minuty, gdy świetnym strzałem z dystansu popisał się Filip Baraniak. Ale to było wszystko co West zdołał strzelić w tym spotkaniu. Po zaledwie kilkudziesięciu sekundach bramkę na wagę zwycięstwa „złomiarzy” zdobył Paweł Mueller. Po tym golu Rejmar skupił się głównie na obronie, bo sił było już niewiele. „Energetycy” pięć minut przed końcem wycofali bramkarza, jednak zamierzonego efektu nie osiągnęli, a tym samym w niedzielę z „komputerowcami” zagrał właśnie Rejmar.
To był równie zacięty mecz. Obydwie drużyny bardzo chciały wygrać, ale zwycięzca mógł być tylko jeden. Zostali nim „złomiarze”, którzy po bramce Ł. Jastrzębskiego w 2 minucie wygrali 1:0. Było to zwycięstwo zasłużone, choć Computec absolutnie statystą nie był. Jednak to Rejmar miał więcej okazji strzeleckich. Wykorzystał tylko jedną, ale to wystarczyło.
Chyba nikt nie przewidział, że drużyna, która po pierwszej rundzie zajmowała ostatnie miejsce, będzie o krok od zapewnienia sobie gry w wielkim finale. No może poza Eugeniuszem Kołą, który na własną „zgubę” już na początku turnieju przekonywał, że Rejmar jeszcze pokaże na co go stać. Naturalnie nie wszystko jeszcze przesądzone, ale pewne jest jedno – Computec w tym momencie ma przed sobą dłuższa drogę niż „złomiarze”.
W niedzielę z Piekarnią Balcewicz zagrał West Energy. Był to najbardziej jednostronny mecz tej kolejki. „Energetycy” wygrali 3:0 i w drugim meczu nie powinni mieć większych kłopotów z kolejnym zwycięstwem.
Dużo ciekawiej było w spotkaniu pomiędzy Tombudem a HRS Jama. Tutaj padło aż dziewięć bramek, z czego sześć dla Tombudu (3x Tomasz Olechnowicz). Po pierwszej połowie Jama przegrywała 0:2, jednak trzy minuty po przerwie był już remis. Później Tombud znów wyszedł na prowadzenie, ale po chwili ponownie padło wyrównanie. Było to jednak wszystko na co stać było „hurtowników”, którzy dali sobie wcisnąć kolejne trzy gole. Przegrana zasłużona, ale chyba jednak nie w aż tak dużych rozmiarach. Niemniej sprawa awansu do finału jest jeszcze otwarta.
Podobnie jest w przypadku Kico i Seco Warwick. Oczywiście poza szansą na grę w finale. Jednak kwestia zwycięzcy dwumeczu nie została rozstrzygnięta i to pomimo tego, że to „piece” zwyciężyły skromnie 1:0. Sytuacja mogła być zgoła odmienna, gdyby „zamki” wykorzystały prezenty w postaci dwóch rzutów karnych. Niestety żaden nie został strzelony i skończyło się przegraną.
Szansa na rewanż już w najbliższy weekend. Zresztą, dotyczy to wszystkich drużyn.