Frekwencja na kolana nie powaliła, ale kto tylko miał ochotę mógł w ostatnią niedzielę (28 marca) walczyć na parkiecie świebodzińskiej hali sportowej o tytuł Mistrza Świebodzina w Badmintonie.
Na „starcie” pojawiło się pięciu juniorów, młodzieżowców oraz sześciu seniorów. To nie były liczby, które mogły przyprawić o zawrót głowy, ale w tą niedzielę badminton miał bardzo poważną konkurencję – wyścig Formuły 1 w którym naturalnie startował nasz rodak.
Uczestnicy mistrzostw nie robili jednak dramatu i przystąpili do rozgrywek, które poprzedziły krótkie, acz burzliwe konsultacje, które miały rozstrzygnąć jakim systemem rozgrywane będą zawody. Ostatecznie postanowiono, że rozgrywki toczyć się będą systemem „każdy z każdym” w każdej kategorii osobno. Mecz toczył się do dwóch wygranych setów. Seniorzy grali do 15 punktów w secie, a juniorzy do 21.
Kilka pojedynków było naprawdę zaciętych i o ostatecznym zwycięstwie niejednokrotnie rozstrzygał trzeci set, w którym żaden z zawodników nie miał zamiaru odpuścić, a tym samym walka toczyła się do upadłego.
Po zakończonych rozgrywkach grupowych wyłoniono najlepszą trójkę z każdej z nich, która znów toczyła pojedynki „każdy z każdym”. Dopiero po ich zakończeniu wiadomo było, kto sięgnął po najwyższe laury. „Potrzeba chwili” sprawiła, że nagrody rozdano w trzech kategoriach. Wśród juniorów najlepszy był Paweł Hrycak. Drugie miejsce wywalczył Sylwester Hrycak, a trzecie Wojciech Hrycak. W gronie młodzieżowców triumfował Adrian Jaroszewicz, a tuż za nim uplasował się jego brat Bartłomiej.Bezkonkurencyjnym seniorem został „badmintonowy guru” rodziny Jaroszewiczów Zbigniew. Drugą pozycję, okupioną litrami wylanego potu, wywalczył Ireneusz Żurek, a trzeci był Grzegorz Klimek. Na dalszych pozycjach uplasowali się Waldemar Sielicki, Andrzej Filipczak oraz Andrzej Lichuta.
Stoczony został również pojedynek „wszechkategorii” w której zmierzył się ojciec z synem (zwycięzcy w swoich kategoriach). Lepszy okazał się uczeń – Adrian, który dając mistrzowi – Zbigniewowi, lekcję badmintona wygrał pewnie 2:0.
Najlepsi zawodnicy otrzymali pamiątkowe patery i dyplomy. Szkoda, że stosunkowo niewiele osób skorzystało ze sposobności aktywnego spędzenia niedzielnego przedpołudnia. Ale może w trakcie kolejnych mistrzostw konkurencja będzie większa? Chyba nikt z tego powodu by się nie pogniewał.