Wczoraj (9 października) świebodziński Santos podejmował w III rundzie Pucharu Polski Formację Port 2000 Mostki. Ku wielkiej radości kilkuset kibiców, którzy przyszli obejrzeć mecz, „Święci” zdecydowanie postawili się rywalowi grającemu na co dzień o dwie ligi wyżej i odprawili go z kwitkiem po rzutach karnych 4:2! To największe pucharowe osiągnięcie Santosu.
Santos co prawda nie był skazany na pożarcie, ale na pewno nie był faworytem spotkania. Mógł wygrać, ale nie musiał. Pod ścianą stała Formacja, a nie gospodarze. Jednak ci nie mieli zamiaru ułatwiać zadania rywalowi i stawiali zaciekły opór. Na szczęście nie ograniczali się tylko do obrony i również atakowali bramkę gości.
W pierwszej połowie, pomimo tego, że gra prowadzona była w szybkim tempie, obydwie ekipy nie stworzyły zbyt wielu okazji strzeleckich. Swojej szansy szukał m.in. Tomasz Iwanowski, który próbował zagrozić bramce Formacji strzałami z dystansu, jednak przeważnie były to uderzenia niecelne. Gospodarze mieli także kilka stałych fragmentów gry, jednak żaden nie przyniósł oczekiwanego efektu. W ostatnim kwadransie pierwszej odsłony inicjatywę przejęli goście, ale poza dłuższym rozgrywaniem piłki, nic z tego nie wynikało.
Najbliższy zdobycia gola był Nikodem Rafalik, który w 45 minucie popędził lewą stroną na bramkę rywala i huknął potężnie. Ku rozczarowaniu jego i kibiców piłka trafiła w poprzeczkę.
W drugiej odsłonie Formacja, najwyraźniej poirytowana swoją niemocą, próbowała mocno naciskać rywala i w końcu strzały jej zawodników były celne. Jednak na miejscu był Michał Hajdasz, który łapał każdą piłkę, w tym fantastyczne uderzenie w okienko z rzutu wolnego wykonanego przez Bartosza Skibę.
Santos miał mniej okazji, a gdy już zdołał sobie jakąś wypracować, to ją marnował. Tak było w 69 minucie, gdy idealne podanie blisko pola karnego otrzymał Piotr Pietrzak. Ku jego rozczarowaniu, które skwitował siarczystym przekleństwem, uderzona przez niego futbolówka przeleciała wysoko ponad poprzeczką.
Rozstrzygnięcie nie zapadło po 90 minutach i sędzia zarządził dogrywkę. Tutaj również gole nie padły, choć stroną dominującą była wściekle atakująca Formacja. Nie miała jednak szczęścia, a do tego na swojej drodze, oprócz ofiarnie grających obrońców Santosu, miała Michała Hajdasza, a ten był w środę nie do przejścia.
To właśnie ten zawodnik zasłużył na miano bohatera meczu. W rozgrywanej w zapadających ciemnościach serii rzutów karnych obronił dwa z czterech strzałów. Gdy „wyciągnął” piłkę uderzoną przez Olakunle i jasnym się stało, że to właśnie jego drużyna nadal grać będzie w pucharach, utonął w objęciach przeszczęśliwych kolegów.
Z kim Santos zagra w kolejnej rundzie? O tym dowiemy się dopiero wiosną. Póki co najważniejsza jest szybka regeneracja organizmów piłkarzy, którzy już w najbliższą sobotę grają spotkanie ligowe z Sokołem Dąbrówka Wlkp. Na wpadkę nie mogą sobie pozwolić, bowiem w ostatnim pojedynku przegrali niespodziewanie z Błękitnymi Ołobok 1:3.
Relację z meczu, wraz z serią rzutów karnych, zobaczycie już jutro w świebodzińskiej telewizji HTŚ.