W niedzielne popołudnie (30 sierpnia) został otwarty nowy rozdział w historii świebodzińskiej piłki nożnej. Rozgrywki zainaugurowała nowa drużyna – Santos Świebodzin.
Jako absolutny debiutant Santos rozpoczyna swoją przygodę z piłką od najniższego szczebelka piłkarskiej drabiny – klasa C. Nie jest to na pewno szczyt marzeń, ale innego wyjścia nie ma – trzeba zaczynać od zera i pomału, systematycznie piąć się w górę. A ambicje drużyna ma spore. W ciągu najbliższych kilku lat zawodnicy tworzący drużynę Santosu chcą dotrzeć do szczebla okręgowego, co nie musi być zadaniem karkołomnym. Naturalnie niezbędny będzie upór i konsekwentne dążenie do wyznaczanych celów. Ale tych cech Santosowi zabraknąć nie powinno. Najlepszym potwierdzeniem tych słów może być determinacja jaką wykazała grupa znajomych i przyjaciół, którzy potrafili się „skrzyknąć” i po urzędniczym torze przeszkód doprowadzili do powstania klubu.
Na pewno wielkim atutem drużyny jest trener – Andrzej Puchacz, który zdecydował się na prowadzenie zespołu. Efekt treningów i sparingów można było sprawdzić wczoraj podczas meczu z Brunatnymi Sieniawa, którzy na świebodzińskim boisku zostali rozgromieni aż 6:1. Co ciekawe, wszystkie bramki padły w drugiej połowie. Pewnie dopiero wtedy piłkarzy Santosu opuściła trema, która być musiała. Wiadomo – pierwszy mecz, a do tego przed własną publicznością złożoną w 3/4 ze znajomych, którzy pewnie niedługo zawiążą klub kibica z konkretną oprawą podczas spotkań.
Nowa piłkarska drużyna w Świebodzinie nie powinna nikogo martwić. Wręcz przeciwnie. Takie inicjatywy powinny być nagłaśniane i wspierane. Również przez władze samorządowe. W całej tej historii jest jednak jeden mały minus. Otóż w trakcie XII Halowego Turnieju Piłki Nożnej dla Niezrzeszonych, który rozpocznie się późną jesienią, nie zobaczymy już na parkiecie drużyny BGJ-Trafica, bo to właśnie w dużej części jej zawodnicy stworzyli Santos. Teraz, jako zawodnicy zrzeszeni, nie będą już mogli grać w Turnieju. Szkoda, bo wiele do niego wnieśli…
Poniżej relacja z niedzielnego spotkania
Od początku Santos zdecydowanie ruszył na rywali i już w pierwszej minucie mógł zdobyć prowadzenie, jednak bramkarz Brunatnych był na posterunku. Gospodarze mimo iż posiadali przewagę mieli spore problemy ze skutecznością. Goście groźnie kontrowali, jednak ich ataki kończyły się na defensywie Santosu bądź na dobrze dysponowanym Pawle Sergiewie.
Po przerwie licznie zgromadzeni widzowie mogli obejrzeć zupełnie odmienioną drużynę gospodarzy. Początkowa trema znikła a Santos zdecydowanie ruszył na rywali. Akcje nabrały tempa i rozmachu. Aż nadeszła 55 minuta. Adrian Nowaczyk przejął piłkę w środku pola, podciągnął kilkanaście metrów, a następnie uderzył w długi róg bramki. Bramkarz Brunatnych mimo iż interweniował ofiarnie musiał wyciągnąć piłkę z siatki. Był to historyczny, bo pierwszy gol Santosu w oficjalnym meczu.
Widzowie jeszcze nie ochłonęli po golu, gdy gospodarze podwyższyli prowadzenie. Ogromną pracę wykonał Maciek Kostyra który zwiódł defensywę gości i wyłożył piłkę dla Adriana Nowczyka. Ten huknął bez zastanowienia pod poprzeczkę, tym samym podwyższając prowadzenie. Kilka minut później po dośrodkowaniu z bocznego sektora boiska zamykający akcję zawodnik Brunatnych dołożył nogę i zrobiło się 2:1. To podziałało orzeźwiająco na zawodników Santosu. W 68 minucie Adrian Nowaczyk egzekwował rzut wolny z około 30 metrów. Silnie i precyzyjnie uderzona piłka ku zaskoczeniu rywali wpadła w okienko bramki, zapewniając tym samym dla strzelca nieklasycznego hattricka. W 75 minucie Maciek Kostyra popisał się dynamiczną akcją, a obrońca Brunatnych musiał ratować się faulem. Rzecz działa się na polu karnym więc sędziujący dobre zawody Ryszard Obała wskazał na „wapno”. Pewnym wykonawcą rzutu karnego był sam poszkodowany zmieniając wynik na 4:1. Końcówka meczu przebiegała pod dyktando gospodarzy. Ładnymi prostopadłymi podaniami popisał się Artur Nowaczyk, z których dwa na gole po akcjach „sam na sam” z bramkarzem zamienili Paweł Skrzypczak i Norbert Trudziński. Warto dodać że wobec kontuzji Maćka Kostyry (życzymy szybkiego powrotu do zdrowia) i wykorzystanego limitu zmian, końcówkę meczu Santos musiał grać w osłabieniu.
Ostatecznie Santos zwyciężył 6-1. Cieszy okazałe zwycięstwo a także liczna rzesza kibiców, których już dziś zapraszamy na kolejne mecze Santosu.
Santos wystąpił w składzie: Paweł Sergiew – Mariusz Brodowski, Marcin Grześkowiak, Piotr Szpilman, Łukasz Brodowski – Łukasz Skrzypczak (46. Paweł Skrzypczak), Wojciech Dudziński (80. Arek Stankiewicz), Łukasz Staszyński (62. Paweł Rzepecki), Adrian Nowaczyk (77. Norbert Trudziński) – Maciej Kostyra, Artur Nowaczyk. Rezerwa: Paweł Tomczyk.