Czwarte regaty z cyklu PGNIG Bezpiecznie Nad Wodą, rozegrano w ostatni weekend (13 – 14 sierpnia) w Gdyni, gdzie flotylla jachtów klasy Delphia 24 One Desing pojawiła się już po raz kolejny.
Tym razem do rywalizacji przystąpiło czternaście załóg. Niestety świebodzińskie nie mają powodów do szczególnego zadowolenia. Mówiąc wprost pływały kiepsko – Kalinowe Pola zajęły dziewiątą pozycję, a żeglarze Computeca uplasowali się dopiero na dwunastym miejscu.
Regaty zaplanowane zostały na dwa dni. W sobotę planowano rozegrać cztery wyścigi, a trzy kolejne w niedzielę. - Z sobotniego pływania nic nie wyszło, ponieważ niestety nie było wiatru. Na wodę wypływaliśmy dwa razy z nadzieją na rozegranie przynajmniej jednego wyścigu. Drugi raz wypłynęliśmy dopiero o 17:30 chcąc wykorzystać wieczorną bryzę, ale i ten wyścig także został przerwany. Żeby bardziej zobrazować naszą determinację powiem tylko, że normalnie ostatni z planowanych wyścigów kończy się około godziny piętnastej – relacjonuje sternik Computeca Maciej Gałązka, który w trakcie ostatnich regat pływał wspólnie z Łukaszem Chominem, Jackiem Dydyniem i Fabianem Mackiewiczem.
Po pierwszym dniu regat atmosfera, co zrozumiałe, była dosyć nerwowa. Kiepską atmosferę wśród wszystkich załóg pogłębiała fatalna prognoza pogody na kolejny dzień – zapowiadano flautę. To z kolei mogło sprawić, że regaty w ogóle nie zostaną rozegrane.
Niedziela przyniosła jednak kolejne zaskoczenie. Wiatr wprawdzie był słaby, ale był. Jednak, podobnie jak w ubiegłym roku, z powodu mgły (widoczność dochodziła do zaledwie 150-200 m) nie było szans na wypłynięcie, nie mówiąc nawet o rozstawieniu trasy. Dopiero po trzech godzinach oczekiwania, około południa, pojawiła się szansa na wypłynięcie. Ostatecznie udało się rozegrać trzy wyścigi, w których Computec zajął odpowiednio 10, 11 i 12 miejsce.
- Nie był to dla nas udany występ. Powody można mnożyć, ale prawda jest taka, że byliśmy po prostu słabsi od rywali. Jeśli chodzi o sytuację czołowych załóg, to regaty w Gdyni nieco pozmieniały w rankingu. Pierwsza załoga Forda Kugi w Gdyni była dopiero siódma i chcąc myśleć o wygranej w całym cyklu, nie może już sobie pozwolić na kolejną „wpadkę” – podsumowuje M. Gałązka.
Nieco lepiej poszło drugiej z naszych załóg, czyli Kalinowym Polom (Piotr Kotwicki, Remigiusz Horodyski, Piotr Zawistowski, Jacek Górecki), które ostatecznie zajęły dziewiątą pozycję. „Kalinowi” na mecie dwukrotnie meldowali się na dziewiątej pozycji, a w ostatnim wyścigu przypłynęli na szóstej.