W trzeciej kolejce zielonogórskiej A-klasy, świebodziński Santos podejmował drużynę Zenita Ługów. Mecz rozegrano wyjątkowo w czwartek (25 sierpnia). Pomimo tego na trybunach zjawiło się wielu sympatyków obu drużyn. Wszystkich pogodził wynik – 1:1.
Pogoda niezbyt sprzyjała grze w piłkę - było piekielnie gorąco, co miało swoje odzwierciedlenie w boiskowych poczynaniach obydwu drużyn. Pierwsza połowa przebiegła w niezbyt szybkim tempie, gra nie kleiła się żadnej z ekip. Pierwszą groźną sytuację w 21 minucie stworzył Zenit, gdy na mocny strzał z 20 metrów zdecydował się Grzegorz Przypis. Jednak na posterunku znajdował się bramkarz Santosu Paweł Sergiew, który zdołał przenieść piłkę nad poprzeczką. Dziesięć minut później to golkiper Zenita uratował swoją drużynę przed stratą bramki, gdy nogami wybronił uderzenie Artura Nowaczyka.
Z upływem minut gra zaostrzała się, a młody arbiter niezbyt dobrze radził sobie z prowadzeniem tego, bądź co bądź, derbowego pojedynku. W 33 minucie za komentowanie jego decyzji żółty kartonik obejrzał Łukasz Kołodyński. Chwilę później kartkę tego samego koloru, za faul w rogu boiska, ujrzał Daniel Sokoliński. Santosowi brakowało pomysłu, długimi minutami na murawie przeważał Zenit, jednak nie dochodził do klarownych sytuacji.
W 42 minucie po faulu na Januszu Obuchaniczu sędzia odgwizdał rzut wolny na 22 metrze przedpola Zenitu, niestety strzał zatrzymał się na murze gości.
Po przerwie, zgromadzeni kibice obejrzeli znacznie lepsze widowisko. Od pierwszych minut drugiej odsłony, niezwykle umotywowani „Święci” zepchnęli do obrony drużynę rywali i dążyli do otwarcia wyniku.
W 55 minucie J. Obuchanicz zbyt żywiołowo zareagował na faul na nim samym i obejrzał żółtą kartkę. Pięć minut później ten sam zawodnik, po podaniu od A. Nowaczyka, uderzał minimalnie ponad bramką.
W 62 minucie kolejną znakomitą sytuację zmarnował Janusz Obuchanicz - po dośrodkowaniu Mateusza Czarneckiego, zbyt lekko uderzał głową i bramkarz gości bez problemów złapał piłkę. Trzy minuty później do prostopadłego podania doszedł Wojciech Szczepanek, ale jego strzał trafił w skracającego kąt bramkarza gości. Natomiast arbiter, najwyraźniej nie widząc dobrze całej sytuacji i chyba myśląc że „Gigi” zaatakował nogą golkipera, odgwizdał faul i ukarał go żółtą kartką! W tej samej chwili trener Marian Fiodorowicz w miejsce Tomasza Olechnowicza wprowadził Mateusza Szymanka.
W 75 minucie po prawej stronie boiska D. Sokoliński w walce o piłkę starł sie z jednym z rywali. W niegroźnej sytuacji sędzia odgwizdał przewinienie „Cygiego” i pokazał mu drugą żółtą, a w następstwie czerwoną kartkę. W związku z tym, trener był zmuszony wprowadzić w miejsce M. Czarneckiego Macieja Rafalika i cofnąć go na prawą stronę defensywy.
W 77 minucie ładnym wolejem popisał się Łukasz Staszyński. Niestety piłka o centymetry minęła bramkę gości. W 80 minucie z piłką przy nodze zapędził sie Piotr Pietrzak, który minął dwóch przeciwników, po czym trzeci zatrzymał go brutalnym wślizgiem z nogami pół metra nad ziemią. Wycięty w ten sposób „Pieczara” z głęboką raną na piszczeli nie był w stanie kontynuować gry i w jego miejsce wszedł Marcin Pietrzak.
Pomimo gry w dziesiątkę, to Santos przeważał i gra toczyła się na połowie Zenitu, który schowany za podwójną gardą czyhał na kontratak. Ta taktyka przyniosła efekt w 84 minucie. Źle rozegraną piłkę, goście przechwycili w środkowej strefie boiska i dwoma szybkimi podaniami rozmontowali defensywę Santosu - do prostopadłej wrzutki dopadł Marek Zajączkowski i lekkim strzałem po długim rogu zdobył prowadzenie dla przyjezdnych.
„Święci” nie podłamali się stratą bramki i z furią rzucili się do odrabiania strat. Udało się to już dwie minuty później, gdy mocnym strzałem z rzutu wolnego wyrównał Ł. Kołodyński.
Uskrzydlony Santos w kolejnych minutach wręcz stłamsił rywali i co najmniej dwukrotnie był bliski zdobycia drugiej bramki. Niestety napastnikom za każdym razem brakowało zimnej krwi. Po doliczonych, aż 6 minutach (!) sędzia zakończył spotkanie.
Po słabej pierwszej połowie, rozegrano znakomitą drugą, która, jak na derby przystało, trzymała w napięciu do ostatnich sekund. Pomimo, że „Święci” stracili punkty na własnym terenie, to zważywszy na fakt, że kończyli mecz w osłabieniu, a na dodatek musieli gonić wynik, to nawet zdobyty jeden punkt może być powodem do satysfakcji. Tym bardziej, że pozwolił Santosowi utrzymać fotel lidera.
Santos wystąpił w składzie: Paweł Sergiew, Daniel Sokoliński, Wojciech Krzywicki, Łukasz Kołodyński, Piotr Pietrzak (80. Marcin Pietrzak), Mateusz Czarnecki (75. Maciej Rafalik), Tomasz Olechnowicz (65. Mateusz Szymanek), Wojciech Szczepanek, Łukasz Staszyński, Janusz Obuchanicz, Artur Nowaczyk. Rezerwa: Łukasz Jacykowski, Mariusz Brodowski, Marcin Grześkowiak.
Bramki: Łukasz Kołodyński(86.), Marek Zajączkowski (84.)