Pogoń Świebodzin nieprawidłowo wydała niemal 100 tys. zł z dotacji, którą otrzymała od miasta. Tak można podsumować orzeczenie Regionalnej Izby Obrachunkowej w Zielonej Górze, która kontrolowała wydatki z dotacji, które otrzymały m.in. kluby sportowe w naszej gminie. Konsekwencje? Pogoń będzie musiała zwrócić źle wydane pieniądze.
Zwrócenie 100 tys. złotych, przy obecnej sytuacji finansowej klubu, będzie dla niego dramatyczną sytuacją. Sprawa dotyczy rozliczeń za 2007 rok. Wówczas, we wniosku o dotację władze Pogoni zaznaczyły, że pozyskane od miasta środki zostaną przeznaczone na działalność poszczególnych drużyn, funkcjonujących w strukturach klubu. Wymienione zostały wszystkie drużyny… oprócz pierwszego zespołu. A właśnie na jego funkcjonowanie wydano większość (prawie 80 tys.) z owych zakwestionowanych 100 tys. Pieniądze zostały wydane m.in. na pokrycie faktur, które wystawiono przed datą obowiązywania umowy, tj. przed 6 marca 2007. Środki przeznaczono m.in. na wypłaty dla trenerów (40.170 zł), delegacje sędziowskie (18.146,70 zł), a także na uregulowanie zobowiązań za paliwo, wynajem autokarów, telefony itd. Tego klub absolutnie nie mógł uczynić. Jednak zrobił to, a tym samym złamał warunki umowy.
W konsekwencji miasto nie miało innego wyjścia, i na podstawie orzeczenia Regionalnej Izby Obrachunkowej zażądało zwrotu zakwestionowanej kwoty, która stanowiła jedynie część całej dotacji. Klub Sportowy Pogoń otrzymał już decyzję w tej sprawie. Może się od niej odwołać, za pośrednictwem burmistrza, do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Jak się dowiedzieliśmy, takie odwołanie wpłynęło dzisiaj (29 sierpnia). Jednak musiałby się zdarzyć prawdziwy cud, żeby SKO nie podtrzymało niekorzystnej dla klubu decyzji. Mało tego. Nie można wykluczyć, że Pogoń nie otrzyma drugiej transzy tegorocznej dotacji. Pierwszą, w wysokości 175 tys. zł już rozliczyła, i gdyby nie cała sytuacja, na jej koncie znalazłoby się kolejnych 175 tys. Jak na razie, dyspozycja przelewu nie została jeszcze wydana. Czy zostanie? To zależy od tego, jak całą sprawę zinterpretują prawnicy, którzy rozważać będą m.in. czy można przelać pieniądze z drugiej transzy, w sytuacji gdy ujawniono nieprawidłowości z poprzedniego roku, przed decyzją SKO, czy też czekać na jej orzeczenie.
Trudno byłoby sobie wyobrazić funkcjonowanie klubu, w sytuacji gdy: po pierwsze – klub musi oddać miastu źle wydane 100 tysięcy; po drugie – nie otrzymuje pieniędzy z drugiej transzy; po trzecie – w związku nieprawidłowościami nie może, przez najbliższe trzy lata, starać się o miejskie fundusze. W konsekwencji nie ma środków na funkcjonowanie, a to najlogiczniej rzecz biorąc, oznacza koniec KS Pogoń! I nie mówimy tu jedynie o pierwszym zespole, ale i o wszystkich pozostałych.
Między innymi o tym dyskutowali radni, podczas dzisiejszej sesji Rady Miejskiej. Radni Joanna Bagińska i Mieczysław Czepukowicz, mówili, iż nie wyobrażają sobie sytuacji, w której dzieci i młodzież trenująca w poszczególnych sekcjach, nagle zostaje pozbawiona możliwości uprawiania sportu. – To byłaby prawdziwa tragedia. Trzeba rozważyć możliwość o której mówiłem już wcześniej. Żeby Pogoń Świebodzin przekształcić w Miejski Klub Sportowy, wyłączając z niego pierwszy zespół, który jeżeli chciałby funkcjonować, musiałby znaleźć sponsorów na swoją działalność. Nie wyobrażam sobie sytuacji w której Świebodzin znika z piłkarskiej mapy Polski – argumentował M. Czepukowicz.
Cała sprawa rozstrzygnie się w najbliższych dniach/tygodniach. Na pewno będzie rozważana możliwość rozłożenia na raty spłaty kwoty, którą Pogoń będzie musiała zwrócić. Chyba, że Samorządowe Kolegium Odwoławcze uzna argumentacje władz klubu. Zakładamy jednak, że nie uzna. Wówczas rodzi się pytanie - skąd weźmie na to pieniądze? Pytamy dalej – za co klub będzie organizował mecze wszystkich zespołów? Skąd weźmie pieniądze na wyjazdy, opłaty sędziowskie? I w końcu z czego zapłaci trenerom i zawodnikom pierwszego zespołu? Odpowiedź jest prosta – nie zapłaci, bo nie ma pieniędzy. No chyba, że ludzie tworzący zarząd Pogoni wyasygnują środki z własnej kieszeni, lub też znajdą nagle sponsora, który będzie gotów wyłożyć duże pieniądze. Ewentualnie znajdzie się grupa osób/firm, które w ramach „misji ratunkowej” zrzucą się na utrzymanie klubu.
Cała sytuacja wygląda dramatycznie i aż ciężko uwierzyć, że ludzie odpowiedzialni za funkcjonowanie klubu, mogli do tego dopuścić. Nie chcemy oskarżać ich o złą wolę i celowe działania, ale zapewne brak wystarczającej wiedzy, na temat prowadzenia klubu sportowego, miał tutaj decydujące znaczenie.
Prezes Adam Ripa, poproszony przez nas o komentarz mówił, że nie był obecny przy pisaniu wniosku o dotację na 2007 rok. – Opłacanie trenerów pierwszego zespołu z dotacji było i jest dla mnie oczywiste. Tak było zawsze i nie wiem dlaczego teraz miałoby być inaczej – tłumaczył prezes Ripa. To prawda, tylko, że nikt tych kosztów we wniosku na 2007 rok nie ujął, co było czynione w latach poprzednich. Zapytany o przyszłość klubu w sytuacji, gdyby Pogoń jednak dotacji nie otrzymała, odpowiedział – Nie biorę nawet tego pod uwagę.
Miejmy nadzieję, że faktycznie nie będzie musiał. Na razie czekamy na rozwój wydarzeń i chyba na cud.