Pogoń musi zadowolić się trzema zwycięskimi spotkaniami z rzędu. Wczoraj (18 sierpnia) świebodziński trzecioligowiec poniósł pierwszą porażkę w tym sezonie. Lepszą ekipą okazała się Foto-Higiena Gać, która zwyciężyła 4:2. Pomimo porażki Pogoń jest wiceliderem.
Świebodzinianie wystąpili w nieco okrojonym składzie – zabrakło Łukasza Sobczaka i Mirosława Topolskiego. Być może była to jedna z przyczyn dla których Pogoń nie zagrała najlepszego spotkania, szczególnie w pierwszej połowie. – Byliśmy wolniejsi od przeciwnika. Jednak tak naprawdę drużyna przeciwna nie stworzyła sobie klarownych sytuacji, ale przez nasze proste błędy zdobyli w pierwszej połowie dwie bramki – mówi grający trener Bartosz Siemiński. Foto-Higiena Gać po 25 minutach prowadziła 2:0.
Pogoń miała okazje na strzelanie bramek. Jednej z nich nie wykorzystał Karol Haraś, który w dogodnej sytuacji nie trafił w bramkę. Znakomitą okazję zmarnował również Artur Małecki. On z kolei nie wykorzystał rzutu karnego podyktowanego za faul na Mateuszu Świniarku – strzał był niecelny i piłka przeleciała obok słupka.
W drugiej odsłonie dość szybko zrehabilitował się A. Małecki, który w 55 minucie skutecznie zakończył kontratak gości. W tej chwili było 2:1 i nadzieja na korzystny wynik ciągle jeszcze istniała. Tym bardziej, że po chwili mógł być już remis. Niestety Tomasz Pawliczak po świetnym podaniu M. Świniarka nie trafił do praktycznie pustej bramki.
Niewykorzystane okazje bardzo szybko się zemściły – Pogoń w ciągu zaledwie trzech minut traci kolejne dwa gole. Przyjezdni odpowiadają co prawda jeszcze jednym trafieniem (Marcin Sztonyk) kwadrans przed końcem spotkania, jednak to wszystko na co pozwolił im rywal.
- Coś nie zatrybiło. Chyba jednak brak niektórych zawodników nie pozwolił nam na skuteczną grę. Zespół przeciwny wygrał zasłużenie – przyznaje B. Siemiński, który zapewnia, że prowadzony przez niego zespół walczył do samego końca. – Jest w nas niesamowita sportowa złość. Nie załamujemy się porażką. Jeszcze dużo spotkań przed nami. Gramy dalej swoją piłkę i będziemy walczyli w następnym meczu o zwycięstwo. Taki jest sport, taka jest piłka nożna. Nie możemy się doczekać meczu z Promieniem Żary – mówi trener.
A te spotkanie już w najbliższą sobotę (25 sierpnia) w Świebodzinie. Początek meczu o godzinie 17-tej.