Drugi mecz sezonu i kolejne punkty świebodzińskiej Pogoni. A właściwie jeden punkt, który dzięki remisowi 1:1 udało się wywalczyć w spotkaniu z Ilanką Rzepin. Całkiem przyzwoicie jak na wyjazdowy mecz z drużyną, która zapowiada walkę o drugą ligę, a na dodatek debiutowała dzisiaj (18 sierpnia) na nowym stadionie.
Po efektownym zwycięstwie 5:2 nad drużyną z Kątów Wrocławskich świebodzińscy kibice liczyli no kolejny dobry występ swojej drużyny. I w sumie nie zawiedli się, choć naturalnie zwycięstwo byłoby lepszym wynikiem.
Przez pierwsze dwadzieścia minut spotkania obydwie drużyny toczyły w miarę wyrównany pojedynek z lekkim wskazaniem na gości, którzy dłużej byli w posiadaniu piłki. W 21 minucie Pogoń straciła kontrolę nad grą i straciła bramkę. Po prostopadłym podaniu zza obrońców wyskoczył jeden z pomocników Ilanki, który nie zmarnował sytuacji „sam na sam”.
W drugiej połowie Ilanka grała na utrzymanie wyniku szukając kolejnych okazji na podwyższenie wyniku w kontratakach. Trzeba przyznać, że niektóre z nich były naprawdę groźnie. Jednak na szczęście dla świebodzinian żadna z nich nie zakończyła się zdobyciem gola. Pogoń, co oczywiste, za wszelką cenę chciała zmienić wynik. Podopieczni Rafała Wojewódki mieli po temu kilka okazji – wykonywali wiele rzutów wolnych, próbowali wrzutek w pole karne – ale nic z tego nie wychodziło.
Około siedemdziesiątej minuty jeden z zawodników gospodarzy otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Wydawało się, że Pogoń będą mieli sporo czasu na wykorzystanie przewagi liczebnej. Niestety los chciał inaczej, bowiem chwilę później sfaulowany został Łukasz Sobczak. Odniesiona kontuzja praktycznie wyeliminowała go z dalszej gry. Szkoleniowiec przyjezdnych nie mógł już przeprowadzić zmiany (limit został wykorzystany).
Gdy wydawało się już, że komplet punktów zostanie w Rzepinie nastroje świebodzinian gwałtownie się poprawiły. Minutę przed upływem regulaminowego czasu gry idealne prostopadłe podanie dotarło do Tomasza Pawlaka, który wychodząc „sam na sam” został „skoszony” przez bramkarza. Sędzia nie miał wyjścia i podyktował rzut karny, który na bramkę zamienił Marcin Adamczewski zapewniając tym samym swojej drużynie jeden punkt.
- Mecz był bardzo twardy. Było dużo walki na całym boisku. Zresztą w spotkaniach z Ilanką tak jest zawsze. W tych meczach nikt nie odpuszcza – przekonuje trener Wojewódka.
Kolejne spotkanie Pogoń rozegra, a właściwie powinna rozegrać w najbliższą sobotę (21 sierpnia). Niewiadomo jednak czy do meczu z MKS Oława w ogóle dojdzie, bowiem drużyna ta została zawieszona w rozgrywkach z powodu zaległości finansowych wobec Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej i dzisiejszego spotkania z Twardymi Świętoszów nie rozegrała. Pomimo tego drużynie ze Świętoszowa walkowera nie przyznano.