Kontynuuj
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
XI Turniej Halowej Piłki Nożnej dla Niezrzeszonych przekroczył półmetek rundy eliminacyjnej. Do rozegrania pozostał już tylko sześć kolejek, które zadecydują o tym, jakie drużyny zmierzą się w grupie A gdzie walczyć będą o czołowe pozycje, a jakie zagrają w grupie B broniąc swojego honoru.
Teoretycznie jeszcze każda z drużyn jest w stanie zdobyć tyle punktów, żeby zagrać w grupie, nazwijmy ją, mistrzowskiej. Ale oczywiste jest, że zdecydowana większość z ekip, która okupuje w tym momencie miejsca od 8 do 14 nie da rady awansować do „zielonej strefy”. Pewnie drobne przetasowania nastąpią, ale nie będą one znaczne. Na pewno wielu kibiców zastanawia się w której grupie wystąpi Tombud. Do niedawna sytuacja w ogóle nie do pomyślenia, bo większość z nas nurtowało bardziej to, czy na pierwszym miejscu będzie Computec, Tombud, czy też inna mocna drużyna. Ale „tak się porobiło”, że Tombud jest na siódmym miejscu w tabeli. Powód? W ostatnich czterech kolejkach nie wygrał ani razu – trzy mecze przegrał i jeden zremisował. Jak na drużynę, która miała się liczyć w walce o tytuł, to tragedia. W sobotniej, szóstej kolejce, powody do wielkiej radości miała Enea, której udało się wyrwać Tombudowi jeden punkt (remis 1:1). To było wielkie zaskoczenie, bo niedzielna porażka z BGJ-Trafica była już prawdopodobna. Przebieg meczu długo będzie spędzał sen z powiek zawodnikom Tombudu. Tak szybkich ciosów w tej edycji nie zadał im nikt. Nim minęło pierwszych sześćdziesiąt sekund gry BGJ, po celnych trafieniach Tomasza Cenina, prowadziła już 0:2 !! Tombud zaczął gonić wynik i co tu kryć, nie przebierał w środkach, a w konsekwencji szybko złapał cztery przewinienia, co z kolei skutkowało rzutami karnymi wykonywanymi przez BGJ. Gdyby nie bramkarz Tombudu Marek Neryng, to jego drużyna przegrywałaby do przerwy co najmniej czterema bramkami. Jednak szczęście i umiejętność bronienia rzutów karnych pozwoliły Tombudowi zachować nadzieję na korzystny wynik. I faktycznie, po przerwie dwie bramki zdołał zdobyć Tomasz Traczyński i zrobiło się 2:2. Ale w drugiej odsłonie Tombud nadal grał ostro. Stąd kolejne przewinienia i rzuty karne, które znów fenomenalnie bronił M. Neryng wprowadzając przeciwników w stan niedowierzania. Przez całe 24 minuty wszystko co działo się na boisku przebiegało w błyskawicznym tempie. Akcja przenosiła się spod bramki pod bramkę, trzeszczały słupki i poprzeczki, wióry leciały z parkietu, dobrze interweniowali bramkarze. Gdy wydawało się już, że nastąpi podział punktów, kibice BGJ okupujący prawą część trybun oszaleli ze szczęścia. Na 20 sekund przed końcem zwycięską bramkę zdobył T. Cenin, który tylko sobie znanym sposobem wcisnął piłkę pomiędzy bramkarza a słupek, choć wydawało się, że nie ma tam aż tyle wolnego miejsca. Mecz był świetnym i emocjonującym widowiskiem. Szkoda tylko, że przebiło się z niego trochę negatywnych emocji. To było zupełnie niepotrzebne… Fatalny weekend dla Tombudu, a rewelacyjny dla BGJ, która dzień wcześniej pokonała nadspodziewanie wysoko Axis 4:1. O szansach Tombudu na tytuł nie będziemy nawet pisać…
Fragmenty spotkania BGJ-Trafica – Tombud (2,12 min. 4,93 mb)
Ale w niedzielę komputerowcy dopisali na swoje konto trzy punkty wygrywając z Keri 2:1, choć zwycięstwo przyszło im z wielkim trudem i co tu kryć było szczęśliwe, bowiem rzutem na taśmę Krzysztof Żywczyński zdobył bramkę na kilka sekund przed ostatnim gwizdkiem. Widać było, że przeciwników zabolało to bardzo mocno. Obydwie drużyny utrzymały swoje pozycje w tabeli – Axis jest czwarty, a Keri szósta. Może chociaż trochę humor piłkarzom Keri poprawi wspomnienie sobotniego meczu z Piekarnią Balcewicz. Jako pierwsza drużyna z całej stawki zdołała wbić piekarzom dziesięć bramek, tracąc jedną.
Ale piekarze na pewno nie pamiętają już tej sromotnej klęski. Dla niech najważniejsze jest w tej chwili historyczne, bo pierwsze zwycięstwo! Pewnie sami nie spodziewali się, że uda im się pokonać w niedzielnym meczu Kico. Już do przerwy, po bramkach Macieja Sobczaka i Andrzeja Jastrzębskiego, prowadzili 0:2. Każdy gol strzelony przez tą drużynę wywoływał wśród rezerwowych i publiczności żywiołowe reakcje – po prostu szał radości. Nastroje zostały nieco ostudzone, gdy na pięć minut przed końcem zrobiło się 1:2 (bramka Adama Grodzkiego). Ale w 23 minucie znów zapanowała radość wielka, bowiem piekarze zdołali zdobyć dwie kolejne bramki. Ich autorami byli Damian Krawczyk i bramkarz Marcin Cieślak, który wykorzystał rzut karny ustalając wynik spotkania na 1:4. To wielki sukces zawodników w białych strojach, którzy dzięki trzem punktom opuścili ostatnie miejsce w tabeli. Możemy się spodziewać, że z pieców piekarni Iwony Balcewicz już niedługo „wyjadą” bochenki chleba z limitowanej serii upamiętniające ten wyczyn.
Pomimo wszystko wynik jest zaskakujący, bo przecież dzień wcześniej Kico pokonało 2:1 nie najsłabszą Eltermę. Może świętowanie tego sukcesu zajęło im zbyt wiele czasu?
Skoro jesteśmy przy Eltermie, to nie może ona uznać minionych dwóch kolejek za udane. Najpierw wspomniana przegrana z Kico, a w niedzielę zaledwie remis w „bratobójczym” pojedynku z przedstawicielami firmy z tej samej branży – Seco Warwick. Remis o tyle zaskakujący, że do 21 minuty Elterma prowadziła 2:0. Jednak bramki zdobyte przez Marcina Matejko i Piotra Bałwuciaka dały Seco drugi punkt w rozgrywkach. Dzień wcześniej niewiele brakowało aby pierwsze zwycięstwo z ich udziałem stało się faktem. W meczu z Żar-Oil zabrakło sekund. Zresztą w tym spotkaniu szala przechylała się to na jedną to na drugą stronę. Olejarze prowadzili, remisowali, przegrywali i ostatecznie uratowali punkt, a właściwie uratował go Józef Ograbek, który rozpoczął i zakończył strzelanie w meczu zamkniętym wynikiem 2:2. Dzień później Żar przegrał z Viva-Folie 2:4. Trochę to dziwne, że olejarze potrafią strzelić dwie bramki mocnemu przeciwnikowi (bo takim właśnie są foliarze), a nie mogli pokonać słabego Seco. Coś jest nie tak, bo drużyna ma całkiem przyzwoity potencjał, którego nie potrafi niestety wykorzystać do końca. Ale nie wszystko jeszcze stracone. Jeżeli mocno popracują na treningach i nie będą się „palić” w walce o punkty, to mają szansę na grę w grupie A. póki co są na dziesiątym miejscu.
Takie rozważania nie dotyczą Studia Efekt. Zawodnicy tej drużyny główkują raczej nad tym, jak turniej wygrać. W sobotę nie wykorzystali wielkiej szansy na objęcie fotela lidera. Okazja była, bo Computec grając w osłabieniu uległ Vivie aż 6:1. Wystarczyło, że efekciarze wygrają ze Sprickiem, a mogliby mówić o sobie, że są liderami. Na ich nieszczęście nie dali rady remisując 1:1. Gdyby za obijanie słupków, poprzeczek i bramkarza rywala (który był w szczytowej formie) przyznawano chociaż pół bramki, to wygraliby pewnie pięcioma. A tak okazja przeszła bokiem. Musieli chyba być tym mocno zawiedzeni, bo dzień później urządzili sobie ostre strzelanie – rozgromili elektryków aż 8:0. Dzięki lepszemu stosunkowi bramek wyprzedzają w tabeli BGJ, która również ma na swoim koncie 17 punktów. Do Cemputeca tracą tylko jedno oczko. Można przypuszczać, że bezpośrednie konfrontacje pomiędzy tymi drużynami będą decydujące. No chyba, że funkcjonować będzie zasada „gdzie dwóch się bije….”. Computer pomimo wpadki z Vivą nie stracił animuszu i rozjechał w niedzielę rowerzystów (z którymi Studio sobie nie poradziło) aż 6:0. Po trzy bramki zdobyli Janusz Śmiałek i Paweł Łapkowski.
Pomimo tego, że Sprick spadł na dziewiąte miejsce ma ogromną szansę na grę w „zielonej grupie” i chyba nikogo nie zdziwi, jeżeli faktycznie tam się znajdzie.
Piłkarzy i kibiców czekają dwa tygodnie przerwy. Następne mecze zostaną rozegrane za dwa tygodnie (3-4 stycznia). Kto wie, czy najbardziej interesującym spotkaniem nie będzie to pomiędzy BGJ a Studiem, choć pojedynek Keri vs Tombud również zapowiada się obiecująco. W niedzielę (4 stycznia) czeka nas kolejka dobrze rokujących spotkań: Computec – BGJ, Studio – Keri, Tombud – Axis. Ale z drugiej strony dlaczego np. mecze Sprick – Żar-Oil, czy Seco – Piekarnia miałyby nie być ciekawe?
Widzę , że na temat pracy sędziego ani słowem się nie wypowiedzieli ... jak dla mnie to są żarty a nie sędziowanie ... a na przykład podam sytyacje : rezerwowy Tombudu dostał czerwoną kartkę i w konsekwencji tej sytuacji sędzia podyktował karny dla BGJ ... no to gdzie tu są zasady i uczciwość ???
krzyś|2008-12-22 22:07:59
nie posądzałbym sędziów o nieuczciwość. zakładam, że jeżeli sie pomylili to nie celowo. zresztą sytuacja którą opisał michu1234 wg. mnie jest jasna. kartka poszła za puskówki, a kartka to przewinienie, a tych tombud miał już na swoim koncie kilka więc odgwizdany karny. dla mnie sytuacja prosta. a że tombud (nie tylko oni) mają zawsze pretensje do sędziów gdy coś idzie nie po ich myśli to już inna para kaloszy.gdyby to oni prowadzili 2:0 to nawet by sie nie zająknęli na decyzje arbitrów.
pozdrawiam i WESOŁYCH ŚWIĄT
Kubala90|2008-12-23 11:59:22
Krzyś zgadzam sie, skoro w innych meczach za pyskówki i zółte kartki byly przewinienia zapisywane wiec dlaczego dla Tombudu mialby byc wyjatek ?? Widocznie widac ze ktos nie umie sobie poradzic z porazka, widocznie nie rozumiecie ze w tym wszystkim chodzi przede wszystkim o dobra zabawe. Jesli tego nie rozumiecie to popatrzcie na Piekarnie. Jak oglada sie ich zaangazowanie to az chce sie ogladac, nawet jesli przegrywaja 5:0 to walcza do konca o chocby jedna bramke, nie maja pretensji do nikogo ze przegrywaja i takie cos sie kazdemu podoba. I wedlug mnie to nie Trafica ani Studio jest bohaterem jak dotad tego turnieju tylko wlasnie piekarze. I brawa dla nich za taka postawe. Wracajac do sytuacji z liczeniem przewinien na ta czerwona kartke to podobna sytuacjia byla w meczu jak dobrze pamietam Kico - Elterma. Zawodnik rezerwowy dostal 2 zółte kartki za pyskówki do sedziego i Elterma nie miala wielkiej pretensji do sedziow a otrzymala dodatkowo 2 przewinienia... Wiec w czym problem ?
nieznajomy|2008-12-26 11:56:07
ja sie zgadzam w stu procentach z michu1234 poniewaz on ma racje a tak po za tym to w trafice jest jego pupilek wiec co sie dziwic i jeszcze w trafice wszyscy mają prawie ze po dwadziescia lat a w tombudzie???????????? a to ze ten facet tak sedzije to kazda druzyna moze sie na niego wnerwic
Problemmichu1234|2008-12-26 12:17:01
W tym problem , że sędzia po prostu nie lubi Tombudu . W Tombudzie grają doświadczeni zawodnicy , którzy swoje doświadczenie zdobywali nie tylko na hali ale również w innych turniejach i meczach , wiec więdzą o co się kłócą ...
Sędziowaniemichu1234|2008-12-26 12:20:46
A odnośnie sytuacji na filmie załączonym powyżej kiedy zawodnik Tombudu jest wycinany ??? W porządku jeśli sędzia uznałby , że nie ma przewinienia i puścił dalej gre , ale sędzia zatrzymał akcje i podyktował karny dla Trafiki ...
nieznajomy|2009-01-07 15:13:30
i co zatkalo??????????????
xD Kubala90|2009-01-11 23:37:19
Podkolegium Sędziów Podokręgu LZPN w Świebodzinie przyjmuje zapisy kandydatów na sędziów piłki nożnej. Kurs rozpocznie się w niedzielę 25 stycznia 2009 roku w Świebodzinie o godz. 9.00 w siedzibie Podokręgu przy Gimnazjum nr 1 w Świebodzinie. Wszystkich chętnych prosimy o kontakt pod nr tel. 604 655 789 najpóźniej do dnia rozpoczęcia kursu
Patrzcie chlopaki jakie ogloszenie sie pojawilo :D Jak narzekacie tak na tych sedziow to idzcie sie zapisac :D moze za rok to was bedziemy ogladac w akcji :D heh...
Wydawca Portalu Regionalnego Okolicenajblizsze.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi użytkowników Forum. Zgłoś naruszenie regulaminu
Aby pisać komentarze musisz być zalogowany. Jeżeli jeszcze nie posiadasz konta zapraszamy do rejestracji.